Tym razem pod nóż poszła bazylia.... fioletowa!
No i jedyne co przyszło mi do głowy, to pesto! Oczywiście według przepisu stąd :-)
Zatem fioletowa bazylia trafiła do blendera w towarzystwie zielonej koleżanki, jak również wspomnianego w ww. przepisie odrobiny jarmużu.
Tyle kolorów, że znów ślinka cieknie i żal w sercu, że na cuda w takich kolorach trzeba czekać kolejny rok.....
Smacznego!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz