Bardzo lubię zupy. Ciepłe, pożywne, rozgrzewające. Jesień to czas, w którym przede wszystkim stawiam na zupy. Na obiad lub kolację.
Dziś zupa
a'la barszcz ukraiński z botwinką :) Lubię udziwnienia, zmiany, dlatego tę zupę przygotowałam inaczej niż zawsze. Pokrojoną włoszczyznę podsmażyłam na
klarowanym maśle, a do wywaru nie dodałam mięsa.
Dwie marchewki i pietruszkę pokroiłam drobniutko, i wrzuciłam na rozgrzany tłuszcz. Do rumianych warzyw dodałam nieduży pokrojony
por. Całość posoliłam i gdy por się zeszklił, wlałam ok 1,5 litra wody. Następnie dodałam
pieprz w ziarnach, listek laurowy i ziele angielskie (ilości dowolne zależnie od upodobań - u mnie zawsze dużo, zwłaszcza pieprzu). Następnie obrałam 2 duże
ziemniaki i dodałam do wywaru. Gdy całość się zagotowała, dodałam
2 duże łyżki kaszy quinoa (źródło białka). Gdy ziemniaki były już miękkie (po ok. 15-20 minutach) dodałam
2 słoiczki przygotowanej na wiosnę
botwinki, która zalana była wodą z solą i odrobiną kwasku cytrynowego, dlatego przy doprawianiu dodałam odrobinę cukru, by zupa nie była zbyt kwaśna. Teraz, jak na barszczyk ukraiński przystało, dodałam
ugotowanej wcześniej
fasoli "Jaś" - około 1 szklanka.
Całość dosmaczyłam zieloną pietruszką i koperkiem. No i najważniejsza rzecz o tej porze roku -
czosnek. 1 symboliczny ząbek dodany na końcu dla smaku, aromatu i "zdrowotności" ;-) A dla chętnych śmietanka lub jogurt.
Skusicie się?
Smacznego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz