Mój powrót tu ma miejsce prawie 3 lata od pierwszego postu... i podobnie jak wtedy, jest późno...Za oknem ciemno, w domu ciepło... :-)
Trudno znaleźć czas na pisanie bloga, ale czasem też i chęci, gdy skrzydeł brak... Jednak Mój Anioł czuwa...i choć dawno nie pisałam, wracam :-)
Z racji świąt, które właśnie mijają, chciałabym przestawić Wam tort. Ale nie, nie...! Nie tort makowy... ;-) Choć o tej porze roku i okoliczności wydawać by się mogło, że właśnie taki powinien być tort.
Ten, który ja chciałabym Wam zaproponować, pachnie.... cynamonem :-) Czyli, jak dla mnie, pachnie świętami!
Tort, który w mojej rodzinie pochłaniany jest w tempie błyskawicznym... Dzisiaj się zdziwiłam jak okazało się, że zniknął jako pierwszy przed sernikiem babci, który zawsze robił furorę!
Więc jestem dumna, że wszystkim smakuje, a najbardziej oczywiście, że smakuje moim dzieciom, które ostatnimi czasy bywają wybredne... ;-)
KARLSBARDZKI TORT CYNAMONOWY
składniki:
- 30 dag masła
- 30 dag cukru pudru (ew. cukru zwykłego czy też drobnego... jak kto lubi)
- 6 żółtek
- 10 dag gorzkiej czekolady
- 2 łyżeczki cynamonu
- 10 dag przesianej mąki
- 1/2 torebki proszku do pieczenia
- 6 białek
- 30 dag migdałów w słupkach
- 25 dag konfitury morelowej
- 15 dag mlecznej czekolady (mi wystarcza zazwyczaj ok 5 dag czekolady)
W tym roku w ramach wariacji osobistych, tort posmarowany został konfiturą dynia + pomarańcza :) Pysznie....! Ale o tym przepisie (na kofiturę właśnie) będzie innym razem.
Tu właśnie ta konfitura na ciepłym jeszcze cieście :-)
Świąt u nas chyba nie może być bez tego właśnie ciacha....! Spróbujecie, a zrozumiecie..... :)
To ciasto pachnie, chrupie i smakuje..... wszystkim! Szczególnie Aniołom.... ;-)
Smacznego :-)
ps. i jeszcze....
Anioły są wśród nas
spotykasz je co dzień.
Znajomą mają twarz
mijają mnie, mijają cię.
Anioły są wśród nas
spotykasz je co dzień.
Znajomą mają twarz
rozejrzyj się rozpoznasz je,
A rozpoznasz je…
spotykasz je co dzień.
Znajomą mają twarz
mijają mnie, mijają cię.
Anioły są wśród nas
spotykasz je co dzień.
Znajomą mają twarz
rozejrzyj się rozpoznasz je,
A rozpoznasz je…
Są ludzie jak Anioły
przychodzą wtedy gdy,
samotny za swym stołem
przełykasz ciche łzy.
I tylko jednym gestem
noc zmieniają w dzień
i czujesz że znów jesteś,
nadzieję przyniosły ci.
Nadzieję przyniosły ci.
Dopiero kiedy pójdą,
zaczyna świecić się,
to światło zostawione,
na serca dnie...
zaczyna świecić się,
to światło zostawione,
na serca dnie...