Zaczęłam prowadzić bloga w celu podzielenia się zdobytą wiedzą "leczniczą" i nie tylko :) Ale od leczniczej powstał pomysł.
Ponieważ od dawna korzystamy z wielu dobrodziejstw natury, nadszedł najwyższy czas, by podzielić się nimi!
O cebuli pisała moja Kochana Mamuśka, więc nie będę powtarzać, tylko zapraszam do lektury do niej właśnie.
Natomiast ja bardzo chętnie napiszę o syropie z czosnku! Wszyscy wiemy, że czosnek jest bakteriobójczy, doskonały w chorobie, ale obciąża wątrobę, więc dla maleńkich dzieci niekoniecznie wskazany...
Ale jest na to sposób. W jednej z dziecięcych gazet jakiś czas temu, znalazłam przepis na SYROP/WINKO CZOSNKOWE i go zachowałam. Zrobiłam, jak Ania skończyła roczek, bo przeznaczony jest on dla dzieciaczków od roczku. Od tej pory stał się on naszym hiciorem w sezonie grypowym. Jest bogaty w witaminę C za sprawą cytryny i w czosnek oczywiście :-) Nie przepadam za sztucznymi witaminami i staram się jak najwięcej natury serwować maluchowi i nam. Ale wracając do syropku, oto przepis:
- 12 ząbków czosnku - koniecznie Polskiego! najlepiej eko...
- 2 cytryny
- 0,5 l letniej wody
- 3-4 łyżki stołowe miodu
Czosnek rozgnieść, zalać sokiem z cytryn oraz ciepłą wodą.
Miksturę odstawić na dobę.
Po tym czasie odcedzić i dosłodzić miodem.
Syropek przechowywać w zakorkowanej butelce w lodówce.
Podawać dziecku po 1 łyżce stołowej po śniadaniu i kolacji.
Co do butelki, mogę polecić butelkę po piwie, np. grolschku :D Doskonale się do tego nadaje.
Syropek ratuje nas - zarówno Anię, jak i mnie ciężarówkę - nieustannie, ciągle i w kółko :-) I odpukać, żadna większa choroba nas nie tyka, katary i lekkie kaszelki od niego się zdarzają, ale poza tym, nie dajemy się :-)
Idzie wiosna, mróz odpuści i znowu zaraza się rozprzestrzeniać będzie...
Życzymy zatem wszystkim dużo zdrowia!